piątek, 18 lutego 2011

zapalenie ucha - ale humory przednie


Dzieci chorują – siedzą już prawie trzy tygodnie w domu. Ale humory dopisują więc jest wesoło:
1. Filip nie nauczył się jeszcze pedałować na rowerze. Jeździ na rowerku biegowym bez pedałów. Zachęcam go do jazdy na rowerze z pedałami żeby ćwiczył przed wiosennymi wycieczkami. Wsiada wiec i kręci pedałami do tyłu. Na co Hania mówi: nie mogę na to patrzeć :-)
2. Wczoraj urządziły w sypialni teatr cieni: zasłoniły rolety, zapaliły punktową lampkę i skacząc po łóżku (tak, tak pozwalamy im na to – nie oburzajcie się :-)) rzucały cienie na ścianę mówiąc ze są olbrzymami.
3. Hania melduje mi, gdy wracam z pracy do domu: ja lubię tylko bajki (w TV) po polsku, po angielsku albo ładne - specyficzny podział, nieprawdaż?
4. Zasób słów naszych dzieci systematycznie się powiększa – tyle że są one używane nieporadnie. Ostatnio Filip opowiadał nam że coś zrobił "przy użyciu nóżków" ;-)))

czwartek, 17 lutego 2011

Filip - nasz ukochany synek



Dzisiaj będzie trochę o naszym synku – który cały czas w cieniu przebojowej i dominującej siostry nie jest głównym bohaterem tego bloga :-(
Filip jest grzecznym chłopcem – posłusznym ale i wybuchowym. Gdy coś jest nie po jego myśli, to krzyczy, tupie przez kilkadziesiąt sekund, żeby potem już (w miarę) spokojnie spełnić prośbę. Jak typowy facet jest jednokierunkowy – gdy ogląda bajkę, to nie sposób do niego dotrzeć z jakimkolwiek pytaniem. Uwielbia różne zabawy uruchamiające wyobraźnię: koc rozłożony na podłodze to morze, kącik pod stołem w kuchni to domek. No i ma nową pasję: nożyczki i wycinanki. Temu zajęciu oddaje się bez reszty. Efekt? Obcięte frędzle od ukochanego kocyka i dwa placki krótszych włosów na czubku głowy :-)
Pięknie nauczył się liczyć do 10, przyszło mu to ot tak, bez kłopotu, Umie napisać kilka literek i chętnie umieszcza je na każdym swoim rysunku.
A poza tym biega, śpiewa, rzuca, skacze i wszędzie go pełno. Pięknie zasypia w łóżeczku, w zasadzie mógłby zasypiać sam, bez naszej asysty (której wymaga Hania). Przesypia całe noce, rano długo się budzi. Jest wspaniałym dzieckiem!

niedziela, 9 stycznia 2011

Akcja "Ferdynand"


Spełnił się najczarniejszy scenariusz: zaginął miś Ferdynand, ukochana przytulanka Filipa. Miał go pod Ikeą na Targówku, nagle zauważyliśmy jego zniknięcie...
Okazało się, że miś powędrował do innego dziecka, potem do lekarza, który naprawił jego futerko, a później do wujka Irka (wielkie dzięki!), który wysłał go do nas kurierem... Jakie szczęście, że Ferdynand wygląda identycznie jak przed zaginięciem (nie licząc liftingu futerkowego...;-)




poniedziałek, 20 grudnia 2010

Chiiistus siejodzi!!!!


Nadchodzi. Powoli, ale nieubłaganie. Nie, nie chodzi o Nowy Rok, który sprawi, że staniemy się znów starsi. Nadciąga Wigilia, a z nią Święta - chyba najradośniejsze dla wszystkich elfiątek, bez względu na wiek, rasę, gatunek... Nasze maluchy zaczynają śpiewać swoja pierwszą w życiu kolędę (zgadnijcie, jaki jest jej tytuł)... Koty kontemplują drzewko, albo traktują je jako ścianę wspinaczkową, na której jakiś dobry koci bóg powiesił mnóstwo kocich zabawek...
Niech w ten radosny czas wszystkim nam udzieli się magia Świąt. Ona sprawia, że zwierzęta mówią ludzkim głosem, a puste miejsca przy stole zapełniają się czyjąś Obecnością.
Wesołych Świąt!


Mówcie nam - celebryci :-)

Nasze elfiątka niedługo przyzwyczają się do zainteresowania nimi mediów. Jedynym wyjściem z tej sytuacji będzie zostanie gwiazdami telewizyjnymi, gdy tylko dorosną... Nie, nie życzymy im wcale tak źle...
Ale i tak wystąpiliśmy z nimi w kolejnym artykule - tym razem chodzi o styczniowy numer miesięcznika "Zdrowie" (1/2011). A poniżej kilka fotek, które później oddano w straszne szpony Photoshopa. Na zamieszczonych poniżej wyglądamy całkiem naturalnie...








sobota, 4 grudnia 2010

Napiętnowani 2


Już jest dostęp do pełnej wersji artykułu we WPROST:


środa, 1 grudnia 2010

Zima elfiątek










I nastała nowa pora roku - zdecydowanie większą radość sprawiając tym najmłodszym, którzy nie martwią się jeszcze rachunkami za gaz i lekarza, którzy nie muszą odśnieżać... Popatrzmy zresztą...