czwartek, 27 października 2011

nie tylko my mamy tak źle ;-)

Znowu zapożyczenie z forum bliźniaczego. Tym razem od zyszkoli :-)

Miłej lektury


Po stworzeniu nieba i ziemi Bóg stworzył Adama i Ewę. I pierwsze, co do nich powiedział :
"Nie róbcie tego!"
"Nie róbcie czego?" odpowiedział Adam.
"Nie jedzcie zakazanego owocu." powiedział Bóg.
"Zakazanego owocu? Mamy zakazany owoc? Hej, Ewa... mamy zakazany owoc!!!!!"
"Nie ma mowy!"
"Jest mowa!"
"NIE jedzcie tego owocu!" powiedział Bóg.
"Dlaczego?"
"Bo jestem twoim Ojcem i tak powiedziałem!" odpowiedział Bóg zastanawiając się dlaczego nie zaprzestał kreacji po stworzeniu słoni.
Kilka minut później Bóg zobaczył Swoje dzieci, jak robią sobie przerwę na jabłko i naprawdę się zezłościł! "Czy nie powiedziałem wam, że macie nie jeść tego owocu?" Zapytał Bóg.
"Yhm" odparł Adam.
"Dlaczego zatem zjedliście?" powiedział Ojciec.
"Nie wiem" odparła Ewa.
"To ona zaczęła!" powiedział Adam
"Wcale nie!" "A wcale tak!" "TO NIE JA!"

Gdy spotkało Go to od dwójki własnych dzieci, Bóg postanowił ukarać Adama i Ewę i sprawić, by mieli własne dzieci. W ten sposób sprawy zostały ustawione raz na zawsze.

W CAŁEJ TEJ HISTORII JEST JEDNAK CIEŃ NADZIEI!
Jeżeli wytrwale i z miłością starałeś się przekazać dzieciom mądrość, a one jej nie przyjęły, nie karz siebie. Jeśli Bóg miał problemy z wychowaniem dzieci, dlaczego myślisz, że dla ciebie miałaby to być bułka z masłem?


SPRAWY DO PRZEMYŚLENIA!
1. Pierwsze dwa lata spędziłeś ucząc je, jak chodzić i mówić. Następnych szesnaście spędzasz mówiąc im, żeby siedziały i milczały.
2. Wnuki to boża nagroda za to, że nie zabiłeś dzieci.
3. Matki nastolatków wiedzą dlaczego samice niektórych gatunków zjadają swoje młode.
4. Dzieci rzadko przekręcają to, co mówisz. Tak naprawdę, to powtarzają słowo w słowo to, czego nie powinieneś był powiedzieć.
6. Zabezpieczamy nasze domy przed dziećmi, ale one i tak jakoś się tam dostają.

RADA NA DZIŚ: Bądź miły dla swoich dzieci. Któregoś dnia wybiorą ci dom starców.

I WRESZCIE:
KIEDY NIE OPUSZCZA CIĘ NAPIĘCIE I BÓL GŁOWY, ZRÓB TO, CO NAPISANO NA OPAKOWANIU ASPIRYNY:
"WZIĄĆ DWIE TABLETKI"
oraz schować się
"W MIEJSCU NIEDOSTĘPNYM DLA DZIECI"

niedziela, 16 października 2011

Elfiątka rosną

Tak, w sposób nieunikniony, kosztem starych ubranek, kurtek, butów, dzieci rosną... Filip zaczął wymawiać literkę "L", stosuje ją także w miejsce "R", zgodnie z planem. Hania coraz mocniej odciska swoją osobowość - także na rodzicach... Którejś soboty byłem przez nią budzony. Gdy nieprzytomny wstałem i zacząłem się drapać po ręce, moja córeczka zareagowała natychmiast. "Nie drap się, nakładaj szlafrok, co ja mówię..."

Rozdzielamy je trochę - wczoraj byłem z Filipem w ZOO, a Magda wzięła Hanię na tańce. Ogród zoologiczny jest ulubionym miejscem spacerów mojego syna - z planem w ręku przez ponad 3 godziny prowadził swojego tatusia do kolejnych zwierzaków, oczywiście wiedząc doskonale, gdzie każdy z nich mieszka :-)

środa, 21 września 2011

czarodziejskie łóżko

Już jest - trafiło do nas Czarodziejskie Łóżko. Fotki możecie obejrzeć tutaj
Jak na razie oswajamy się z zakupem: dzieci szaleją a ja drżę każdej nocy czy aby na pewno nie spadną przez sen :-). Walka o miejsce na piętrze zakończyła się patem: jednej nocy na górze śpi Hania, kolejnej Filip. I każdego wieczoru odbywa się rytuał przenoszenia zabawek między piętrami (bo Hania MUSI mieć w nocy przy łóżku swoje lalki i mnóstwo różowych akcesoriów, a Filip nie zaśnie bez asysty autek i traktorów).
Zobaczymy kiedy im się znudzi ;-)

środa, 7 września 2011

Początek roku przedszkolnego - errata

Sytuacja zmienia się dynamicznie - wczoraj dzieci zafundowały nam krwawą opowieść na temat podwieczorku... Tym razem na podwieczorek był bowiem nie pusty talerz, ale żywy kot... Elfiątka jedno przez drugie dopowiadały kolejne fragmenty... A więc Hania dostała kocią głowę, która wciąż mrugała oczkami, natomiast Filip zażyczył sobie koci ogon, który oczywiście wił się na talerzu niczym wąż. Jakiś kolega dostał cztery kocie łapy, które tańczyły na stole... Zaczynam myśleć, że dzieci jakoś podświadomie przejmują "tatusiowe" zamiłowanie do horrorów...:-)

wtorek, 6 września 2011

początek roku przedszkolnego


Od kilku dni dzieci chodzą do przedszkola. Jesteśmy z nich bardzo dumni bo są grzeczne, nie marudzą, ładnie jedzą i bawią się z innymi. I tylko „donoszą” informacje o innych dzieciach: że płaczą, że nie chcą zostawać w przedszkolu, że obok ich sali jest sala maluchów które po obiedzie śpią.
Pierwszego dnia Filip poskarżył się, że pani nie pozwoliła mu usiąść przy Hani przy stoliku :-). To oczywiście element rozdzielenia na który bardzo nalegaliśmy. Chwała przedszkolankom za to, że respektują naszą prośbę.
Maluchy o swoich poczynaniach mówią niewiele. Gdy pytamy co było na śniadanie/obiad/podwieczorek zwykle możemy usłyszeć: niiiic, tylko talerz. I głośny, dubeltowy śmiech :-)
A w czwartek pierwsze zebranie w przedszkolu na które został oddelegowany tatuś. Zobaczymy jakie nowiny przyniesie do domu.

PS. zdjęcie nie na temat ale nie mogłam się powstrzymać :-) Hania jest na nim taaaka dumna że mogła potrzymać ten karabin....

czwartek, 11 sierpnia 2011

Ważkie stwierdzenia

Znów garść anegdotek z udziałem elfiątek....
Siedzą sobie przy stole, patrzą spode łba, uśmiechają do siebie i nagle jedno z nich: "Mama! Daj łapę!" - i wybuchają symultanicznym śmiechem. Spróbujcie nie towarzyszyć im w takiej chwili.
***
Scenka dwa. Bawią się laptopikami. W pewnym momencie Filip pyta: "Ćwierć to taki ptaszek, prawda? My tego ćwiercia widzieli w zoo...".
***
Ale niewiele jest w stanie przebić sposób, w jaki nasz synek wymawia nazwę pewnej geometrycznej figury... Zagadka - co to jest HOHOHĄT?

wtorek, 9 sierpnia 2011

Nasz szarmancki synek

Ostatnio Filip dowiódł, że wyrasta z niego mały gentleman. Magda w drugim dniu zajęć survivalowych, czyli pobytu na działce bez wody, stwierdziła, że "wygląda okropnie"... Na to nasz synek obruszył się i powiedział:
- Mamo! Ty każdego dnia wyglądasz ładnie!
Prawda, że w ustach czterolatka taka deklaracja nabiera wagi? W tym wieku jeszcze nie wiemy, czym są puste komplementy i grzecznościowe zwroty. A cóż mogę dodać od siebie? Tylko, że mój syn trafił swym stwierdzeniem w samo sedno...:-)