wtorek, 26 kwietnia 2011

Przyszedł Huuuulik!!!!

Cóż, jedną z tradycji świąt Wielkiej Nocy jest chowanie w ogrodzie słodyczy (czekoladowych królików, jajek etc.), by dzieci mogły popisać się swoją bystrością. W tym roku tradycji stało się zadość i Huuuuuulik ukrył w naszym ogródku mnóstwo smakołyków. Elfiątka miały niesamowitą frajdę, czego dowodzą zdjęcia...










środa, 20 kwietnia 2011

od września - prawdziwe przedszkolaki!

HURRRA
Udało nam się dostać do przedszkola! Bardzo się cieszę :-)
Co prawda jesteśmy w grupie łączonej trzy-czterolatków, więc nie jest mi to bardzo na rękę, co prawda "bezpłatne" przedszkole okazało się wcale nie być bezpłatnym (minimum 200 zł nie licząc stawki żywieniowej, rady rodziców i zajeć dodatkowych od KAŻDEGO dziecka) ale i tak jestem zadowolona...
Teraz czekamy na końcówkę czerwca i dni adaptacyjne w przedszkolu. Chociaż dla moich "starych wyjadaczy" to nie powinien być kłopot. Mam nadzieję :-)

środa, 13 kwietnia 2011

O skutkach wyprawy do zoo


Tak, elfiątka już od wielu tygodni marudziły, że chcą iść do ogrodu zoologicznego. Kiedy aura temu zaczęła sprzyjać, ich marzenie się spełniło... A my nie możemy wyjść ze zdumienia nad ich ciekawością świata przyrody i przeżywaniem kontaktu z dzikimi zwierzętami.
No cóż, po zwiedzaniu zoo nieodzowna okazała się wycieczka na stronę WWW warszawskiego ogrodu zoologicznego. To bardzo ciekawa witryna wypełniona zdjęciami i filmami. Na jednym z krótszych filmików Hania z Filipem podziwiali szympansa, który dostał do zabawy pluszową małpkę. Zabawa była na tyle intensywna, że przedstawiciel rzędu Naczelnych urwał nogę zabawce. Spotkało się to z zachwytem Hani (cóż, córka twórcy horrorów).
Epizod zakończył się późnym wieczorem, gdy czytałem dzieciom przed zaśnięciem... Już mi się wydawało, że oboje usnęli, gdy nagle Hania zapytała:
- Czy wszystkie małpki dostają zabawki?
Odparłem, że oczywiście - pod warunkiem, że są grzeczne...
Na to Hania odparła, że pewnie zabawki przynosi im Mikołaj.
Znów przytaknąłem.
I wtedy moja córcia zauważyła:
- To musi być małpka Mikołaj...
Może właśnie ta ze zdjęcia???

czwartek, 3 marca 2011

pierwsze zajęcia z psychomotoryki

Filip wczoraj po raz pierwszy był na zajęciach z psychomotoryki. To tak w skrócie rozwijanie wszystkich obszarów aktywności dziecka - takie połączenie SI z logopedą i nie wiem czym jeszcze :-)
Zajęcia raz w tygodniu, półtorej godziny przez 18 tygodni. Grupa czteroosobowa, dwie terapeutki.
Dzieci miały przynieść plecaczek ze spodniami i koszulką na przebranie (pierwszym etapem każdych zajęć jest samodzielne przebranie się w strój do ćwiczeń).
Dziewczynka tak na oko rok starsza i trzech chłopców w wieku Filipa - jeden płakał przez godzinę non-stop, potem panie go "zwolniły" z reszty zajęć, drugi chłopiec wszedł na salę z mamą która musiała być cały czas w zasięgu wzroku. A nasz syn? Filip dla którego każda nowa sytuacja, nowe otoczenie to stres i (często) płacz? Filip wziął plecak, pomachał nam i poszedł do sali. SAM, bez marudzenia, bez płaczu. Mimo że na korytarzu zostałam ja z Hanią. Pięknie ćwiczył przez całe zajęcia, terapeutki zadowolone a ja dumna jak paw.
Teraz jeszcze pozostaje problem co w tym czasie robić z Hanią: ona przez półtorej godziny dzielnie siedziała ze mną na korytarzu. Rozmawiałam z terapeutkami, obiecały mi że jeśli tylko jedno miejsce się w grupie zwolni, to Hania też będzie mogła uczestniczyć w zajęciach.
A jeśli nie, to nie pozostanie mi nic innego, niż znaleźć jej jakieś zajęcia dodatkowe typu taniec np. Bo jej było po ludzku przykro, że Filip bawi się z innymi dziećmi, a ona siedzi na korytarzu.
Niestety o zostaniu w p-kolu nie było mowy - Filip wychodzi więc ona też...

wtorek, 1 marca 2011

przedszkole - rekrutacja

Rusza maszyna rekrutacyjna. Cel: dostać się od września do przedszkola. Takiego prawdziwego - nie do takiej przechowalni jak teraz...
Trzymajcie za nas kciuki.

poniedziałek, 21 lutego 2011

rezolutne dzieci w kąpieli

Wczorajszy wieczór: dzieci siedzą w wannie z dużą ilością piany. Nie powinny kąpać się w piance (ze względu na AZS Hani) ale uwielbiają to, więc często robimy wyjątek. Mają nową kąpielową zabawę pianą, którą Filip opisał tak: jak ktoś ma białą brodę to jest Mikołajem, a jak ktoś jest cały biały to jest owieczką. Więc Hania zaraz po wejściu do wanny pyta: Filip mam cię napaćkać na owieczkę? czy sam się napaćkasz?

piątek, 18 lutego 2011

zapalenie ucha - ale humory przednie


Dzieci chorują – siedzą już prawie trzy tygodnie w domu. Ale humory dopisują więc jest wesoło:
1. Filip nie nauczył się jeszcze pedałować na rowerze. Jeździ na rowerku biegowym bez pedałów. Zachęcam go do jazdy na rowerze z pedałami żeby ćwiczył przed wiosennymi wycieczkami. Wsiada wiec i kręci pedałami do tyłu. Na co Hania mówi: nie mogę na to patrzeć :-)
2. Wczoraj urządziły w sypialni teatr cieni: zasłoniły rolety, zapaliły punktową lampkę i skacząc po łóżku (tak, tak pozwalamy im na to – nie oburzajcie się :-)) rzucały cienie na ścianę mówiąc ze są olbrzymami.
3. Hania melduje mi, gdy wracam z pracy do domu: ja lubię tylko bajki (w TV) po polsku, po angielsku albo ładne - specyficzny podział, nieprawdaż?
4. Zasób słów naszych dzieci systematycznie się powiększa – tyle że są one używane nieporadnie. Ostatnio Filip opowiadał nam że coś zrobił "przy użyciu nóżków" ;-)))