poniedziałek, 5 maja 2014
majówka
Czterodniowy weekend majowy...
Pierwszego dnia super pogoda - była i rowerowa wycieczka, i dwa place zabaw, i grill w miłym towarzystwie (fotki w albumach). Drugiego dnia - gdy z Filipem wybraliśmy się do ZOO - było zdecydowanie chłodniej ale przynajmniej nie padało. Natomiast 3 maja - w dzień Biegu Konstytucji - od rana deszcz i 4 stopnie powyżej zera. Ale nie poddaliśmy się: pobiegliśmy we trójkę. Szczęśliwie dobiegliśmy do mety i - mimo przemoczonych butów i ubrań - nie przeziębiliśmy się!
Wielkie brawa dla Hani i Filipa za determinację.Jestem z nich bardzo dumna!
środa, 26 marca 2014
Zagraliśmy w drużynie Marka!
(zdjęcia zapożyczone z galerii Victorii Sulejówek)
W niedzielę Hania i Filip wzięli udział w biegu przełajowym po terenie sulejówieckich Glinianek.
Bieg był początkiem pięknej imprezy która odbywała się na terenie stadionu Victorii Sulejówek.
Możecie o nim poczytać TUTAJ
A wszystkie zdjęcia do obejrzenia TUTAJ
Wielkie brawa dla organizatorów! Byłam dumna że mogłam uczestniczyć w takiej imprezie. A prywatnie cieszę się, że dzieci chyba jednak połknęły bakcyla biegania :-).
sobota, 22 lutego 2014
Zimowo
Zima w tym roku jest dziwna, taka bardziej śródziemnomorska, albo brytyjska. Śnieg leżał przez dwa tygodnie, było trochę odśnieżania nawet. Z tego właśnie okresu pochodzi anegdotka z Hanią w roli głównej. Któregoś dnia padał śnieg i wiał silny wiatr, tak że śnieżynki spadały bardziej poziomo, niż pionowo. Hania wyglądała przez okno i w pewnym momencie stwierdziła, że to dobrze, bo nie będzie trzeba odśnieżać. Zdziwiliśmy się. "Jak to, Haniu?". A ona na to: "No bo cały śnieg leci do sąsiadów".
A z Filipem było tak. Któregoś dnia jedziemy sobie przez nasze miasteczko, a on nagle mówi, że żal mu domków. Gdy pytam, dlaczego, odpowiada, że muszą stać w jednym miejscu i nigdy się nie poruszają. Tłumaczę mu, że one właśnie dlatego są szczęśliwe, bo znają dobrze swoje miejsce. Ale to pewnie trochę tak, jak z tłumaczeniem, że poziomy śnieg też spada na ziemię...
A z Filipem było tak. Któregoś dnia jedziemy sobie przez nasze miasteczko, a on nagle mówi, że żal mu domków. Gdy pytam, dlaczego, odpowiada, że muszą stać w jednym miejscu i nigdy się nie poruszają. Tłumaczę mu, że one właśnie dlatego są szczęśliwe, bo znają dobrze swoje miejsce. Ale to pewnie trochę tak, jak z tłumaczeniem, że poziomy śnieg też spada na ziemię...
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Biegnij chłopcze biegnij
Ooooo- jakie zaległosci nam się zrobiły na blogu :-(
Paczka dla Kornela i Mikołaja szczęśliwie dotarła do adresatów przed świętami. Z zawartości cieszyli sie zarówno chłopcy, jak i mama. Wszystkim darczyńcom serdecznie dziekuję!
Święta i Nowy Ro minęły w miarę spokojnie i rodzinnie - była choinka, były prezenty więc dzieci szczęśliwe.
A w ubiegłym tygodniu wróciliśmy do codzienności: szkoła, zajęcia dodatkowe i życie w ciągłym biegu.
W ostatni weekend odbyłam z Hanią rozmowę o wojnie (na kanwie filmu Biegnij chłopcze biegnij - który widziałam w piątek w kinie). Hania chłonęła informacje które jej przekazywałam - o wojnie, ucieczce małego Srulika i jego dalszych losach. Wszystko podane w wersji dla niespełna siedmiolatka ale jednak uświadomiło mi to, że dzieci są już coraz doroślejsze, gotowe na nowe treści i ciekawe tego czym i my żyjemy....
A swoją drogą: film powienien być obejrzany przez wszystkich uczniów starszych klas podstawówki i przez gimnazjalistów. Daje do myślenia, w strawny sposób pokazuje koszmar wojny. No i wspaniała rola Jędrka i Kamila oczywiście!
niedziela, 24 listopada 2013
Zostań (znów) Świętym Mikołajem!
Jak co roku w okresie przedświątecznym chciałam odwołać się do Waszej hojności.
Podobnie jak przez ostatnie trzy lata, również w tym chcemy przygotować paczkę świąteczną dla podopiecznych stowarzyszenia na rzecz bliźniąt, którego jesteśmy członkami.
Trzy lata temu wysłaliśmy paczkę dla Roberta i Rafała.
Dwa lata temu dla Mikołaja i Kornela.
W zeszłym roku dla Sary i Ewy.
Na zbliżające się święta Bożego Narodzenia planujemy przygotowanie paczki świątecznej ponownie dla Mikołaja i Kornela. Dla przypomnienia kilka słów o chłopcach.
Urodzili się miesiąc po naszych dzieciach, jednak nie mieli tyle szczęścia co Hania i Filip: są skrajnymi wcześniakami z 6. miesiąca ciąży, ważyli po 800 gram. Udało się ich uratować, jednak mimo mijającego czasu cały czas walczą z wcześniaczymi ograniczeniami.
Sytuację pogarsza jeszcze to, że są wychowywani przez samotną matkę w trudnej sytuacji finansowej. Mieszkają daleko od cywilizacji, każdy wyjazd na rehabilitację to wyprawa. Chłopcy chodzą do szkolnej zerówki, ładnie rysują, rozwiązują ćwiczenia, ale mają jeszcze dużo problemów z nauką. Jednym z nich jest trudność w skupieniu uwagi, przez to wszystko idzie im wolniej niż innym dzieciom. Mają też problemy ze słuchaniem i są emocjonalnie niedojrzali. Trzeba z nimi dużo pracować w domu, żeby w następnym roku szkolnym poradzili sobie w pierwszej klasie.
Ich mama prosi o wszelkie zabawki edukacyjne np. opowiadania z pytaniami, gry, ćwiczenia stymulujące rozwój, zdolności manualne, refleks, słuchanie ze zrozumieniem. Potrzebne są też ubrania dla chłopców na 116/122. Chłopcy marzą o Furbym oraz o aucie zmieniającym się w robota. Do paczki planuję też dodać słodycze dla chłopców i jakiś drobiazg dla mamy.
Gdyby ktoś z Was chciał dołączyć do akcji robienia paczki (finansowo lub rzeczowo), to serdecznie proszę o kontakt mailowy lub telefoniczny. Paczkę chcę wysłać najpóźniej 15 grudnia, więc mamy trzy tygodnie, żeby ją skompletować:-).
Wierzę, że wspólnie postaramy się o radosne święta dla Kornela, Mikołaja i ich mamy.
środa, 6 listopada 2013
jesiennie....
wtorek, 24 września 2013
pierwsze tygodnie szkoły za nami
Dwie scenki z życia okołoszkolnego:
Dzieci zostały zaproszone do Agaty na urodziny. Kilka dziewczynek z klasy i Filip - rodzynek.
Filip tak opowiada babci: wiesz - ja jako jedyny chłopak zostałem zaproszony na Agatki urodziny bo ona tylko mnie lubi. A Hania na to: nieprawda. Ona cię zaprosiła bo jesteś moim bratem :-)
Filip opowiada wrażenia z wycieczce po szkole (zostały oprowadzone po budynku pzrez panią wychowawczynię). Mama a wiesz że u nas w szkole jest pani weterynarz. Ja (zdziwiona): a po co weterynarz w szkole? A Filip wcale nie zmieszany: aaaa, nie, pomyliło mi się. Nie wterynarz tylko pielęgniarka :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






