Tym razem o rywalizacji bliźniaczego rodzeństwa :-)
http://dziecko.onet.pl/63402,0,41,blizniacza_wojna_plci,artykul.html
środa, 18 maja 2011
piątek, 6 maja 2011
Wielki sukces Filipa

Nasz kochany synek, wzorzec skromności (bo gdy go chwalimy nazywając różnymi pochlebnymi epitetami on zawsze odpowiada, że jest "po prostu Filipem"), dostał nowy, czerwony samochód. Ale ta informacja zawiera ważny podtekst - ciężarówkę ze zdjęć wybrał sobie sam w nagrodę za korzystanie z sedesu przy tej "poważniejszej" potrzebie fizjologicznej! Martwiliśmy się straszliwie tym, że tak długo trzeba było na to czekać, chodziliśmy po psychologach, neurologach etc. Podejrzewaliśmy spory uraz psychiczny na tym punkcie. Ale w końcu wszystko zaskoczyło, nasz synek dorósł. I jest z siebie bardzo dumny. A my z niego!
wtorek, 26 kwietnia 2011
Przyszedł Huuuulik!!!!
Cóż, jedną z tradycji świąt Wielkiej Nocy jest chowanie w ogrodzie słodyczy (czekoladowych królików, jajek etc.), by dzieci mogły popisać się swoją bystrością. W tym roku tradycji stało się zadość i Huuuuuulik ukrył w naszym ogródku mnóstwo smakołyków. Elfiątka miały niesamowitą frajdę, czego dowodzą zdjęcia...
środa, 20 kwietnia 2011
od września - prawdziwe przedszkolaki!
HURRRA
Udało nam się dostać do przedszkola! Bardzo się cieszę :-)
Co prawda jesteśmy w grupie łączonej trzy-czterolatków, więc nie jest mi to bardzo na rękę, co prawda "bezpłatne" przedszkole okazało się wcale nie być bezpłatnym (minimum 200 zł nie licząc stawki żywieniowej, rady rodziców i zajeć dodatkowych od KAŻDEGO dziecka) ale i tak jestem zadowolona...
Teraz czekamy na końcówkę czerwca i dni adaptacyjne w przedszkolu. Chociaż dla moich "starych wyjadaczy" to nie powinien być kłopot. Mam nadzieję :-)
Udało nam się dostać do przedszkola! Bardzo się cieszę :-)
Co prawda jesteśmy w grupie łączonej trzy-czterolatków, więc nie jest mi to bardzo na rękę, co prawda "bezpłatne" przedszkole okazało się wcale nie być bezpłatnym (minimum 200 zł nie licząc stawki żywieniowej, rady rodziców i zajeć dodatkowych od KAŻDEGO dziecka) ale i tak jestem zadowolona...
Teraz czekamy na końcówkę czerwca i dni adaptacyjne w przedszkolu. Chociaż dla moich "starych wyjadaczy" to nie powinien być kłopot. Mam nadzieję :-)
środa, 13 kwietnia 2011
O skutkach wyprawy do zoo

Tak, elfiątka już od wielu tygodni marudziły, że chcą iść do ogrodu zoologicznego. Kiedy aura temu zaczęła sprzyjać, ich marzenie się spełniło... A my nie możemy wyjść ze zdumienia nad ich ciekawością świata przyrody i przeżywaniem kontaktu z dzikimi zwierzętami.
No cóż, po zwiedzaniu zoo nieodzowna okazała się wycieczka na stronę WWW warszawskiego ogrodu zoologicznego. To bardzo ciekawa witryna wypełniona zdjęciami i filmami. Na jednym z krótszych filmików Hania z Filipem podziwiali szympansa, który dostał do zabawy pluszową małpkę. Zabawa była na tyle intensywna, że przedstawiciel rzędu Naczelnych urwał nogę zabawce. Spotkało się to z zachwytem Hani (cóż, córka twórcy horrorów).
Epizod zakończył się późnym wieczorem, gdy czytałem dzieciom przed zaśnięciem... Już mi się wydawało, że oboje usnęli, gdy nagle Hania zapytała:
- Czy wszystkie małpki dostają zabawki?
Odparłem, że oczywiście - pod warunkiem, że są grzeczne...
Na to Hania odparła, że pewnie zabawki przynosi im Mikołaj.
Znów przytaknąłem.
I wtedy moja córcia zauważyła:
- To musi być małpka Mikołaj...
Może właśnie ta ze zdjęcia???
czwartek, 3 marca 2011
pierwsze zajęcia z psychomotoryki
Filip wczoraj po raz pierwszy był na zajęciach z psychomotoryki. To tak w skrócie rozwijanie wszystkich obszarów aktywności dziecka - takie połączenie SI z logopedą i nie wiem czym jeszcze :-)
Zajęcia raz w tygodniu, półtorej godziny przez 18 tygodni. Grupa czteroosobowa, dwie terapeutki.
Dzieci miały przynieść plecaczek ze spodniami i koszulką na przebranie (pierwszym etapem każdych zajęć jest samodzielne przebranie się w strój do ćwiczeń).
Dziewczynka tak na oko rok starsza i trzech chłopców w wieku Filipa - jeden płakał przez godzinę non-stop, potem panie go "zwolniły" z reszty zajęć, drugi chłopiec wszedł na salę z mamą która musiała być cały czas w zasięgu wzroku. A nasz syn? Filip dla którego każda nowa sytuacja, nowe otoczenie to stres i (często) płacz? Filip wziął plecak, pomachał nam i poszedł do sali. SAM, bez marudzenia, bez płaczu. Mimo że na korytarzu zostałam ja z Hanią. Pięknie ćwiczył przez całe zajęcia, terapeutki zadowolone a ja dumna jak paw.
Teraz jeszcze pozostaje problem co w tym czasie robić z Hanią: ona przez półtorej godziny dzielnie siedziała ze mną na korytarzu. Rozmawiałam z terapeutkami, obiecały mi że jeśli tylko jedno miejsce się w grupie zwolni, to Hania też będzie mogła uczestniczyć w zajęciach.
A jeśli nie, to nie pozostanie mi nic innego, niż znaleźć jej jakieś zajęcia dodatkowe typu taniec np. Bo jej było po ludzku przykro, że Filip bawi się z innymi dziećmi, a ona siedzi na korytarzu.
Niestety o zostaniu w p-kolu nie było mowy - Filip wychodzi więc ona też...
Zajęcia raz w tygodniu, półtorej godziny przez 18 tygodni. Grupa czteroosobowa, dwie terapeutki.
Dzieci miały przynieść plecaczek ze spodniami i koszulką na przebranie (pierwszym etapem każdych zajęć jest samodzielne przebranie się w strój do ćwiczeń).
Dziewczynka tak na oko rok starsza i trzech chłopców w wieku Filipa - jeden płakał przez godzinę non-stop, potem panie go "zwolniły" z reszty zajęć, drugi chłopiec wszedł na salę z mamą która musiała być cały czas w zasięgu wzroku. A nasz syn? Filip dla którego każda nowa sytuacja, nowe otoczenie to stres i (często) płacz? Filip wziął plecak, pomachał nam i poszedł do sali. SAM, bez marudzenia, bez płaczu. Mimo że na korytarzu zostałam ja z Hanią. Pięknie ćwiczył przez całe zajęcia, terapeutki zadowolone a ja dumna jak paw.
Teraz jeszcze pozostaje problem co w tym czasie robić z Hanią: ona przez półtorej godziny dzielnie siedziała ze mną na korytarzu. Rozmawiałam z terapeutkami, obiecały mi że jeśli tylko jedno miejsce się w grupie zwolni, to Hania też będzie mogła uczestniczyć w zajęciach.
A jeśli nie, to nie pozostanie mi nic innego, niż znaleźć jej jakieś zajęcia dodatkowe typu taniec np. Bo jej było po ludzku przykro, że Filip bawi się z innymi dziećmi, a ona siedzi na korytarzu.
Niestety o zostaniu w p-kolu nie było mowy - Filip wychodzi więc ona też...
wtorek, 1 marca 2011
przedszkole - rekrutacja
Rusza maszyna rekrutacyjna. Cel: dostać się od września do przedszkola. Takiego prawdziwego - nie do takiej przechowalni jak teraz...
Trzymajcie za nas kciuki.
Trzymajcie za nas kciuki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)