Ściany stoją, podłoga pomalowana. Główne meble ustawione. Brakuje jeszcze mnóstwa drobiazgów, książki w dalszym ciągu w pudłach, w sypialni brakuje łóżka. Ale główne prace już wykonane. Dzieci wróciły z kolonii, jutro znowu wyjeżdżają na 10 dni. W tym czasie mamy nadzieję skończyć wszystkie prace i cieszyć się nowym mieszkaniem.
wtorek, 14 lipca 2015
poniedziałek, 6 lipca 2015
Prace budowlane
Od tygodnia mamy w domu Armagedon: zaczął się właściwy remont. Wyburzanie ścian, kucie podłóg itd. Kurz rządzi domem!
Na szczęście dzieci na kolonii, tylko my (i Mimi) musimy znosić niewygody ;-)
W remont zaangażowana cała rodzina: Babcia jest szefem kuchni dla ekipy, Dziadek zaopatzreniowcem i koordynatorem...
Foty przed:
I po pierwszych dniach:
Już bliżej niż dalej - na szczęście ;-)
Na szczęście dzieci na kolonii, tylko my (i Mimi) musimy znosić niewygody ;-)
W remont zaangażowana cała rodzina: Babcia jest szefem kuchni dla ekipy, Dziadek zaopatzreniowcem i koordynatorem...
Foty przed:
I po pierwszych dniach:
Już bliżej niż dalej - na szczęście ;-)
środa, 17 czerwca 2015
wolniejsze tempo przygotowań bo urodziny :-)
Hania i Filip skończyli 8 lat! Były dwie imprezy urodzinowe, torty i mnóstwo prezentów :-)
Ale przez to wszystko spadło nam tempo prac przygotowawczych: od poprzedniego wpisu zrobiłam jedynie jeden regał (i mały kawałek drugiego). Kupiłam też panele na podłogę. Ale zdjęć nie mam - pochwalę się po weekendzie, gdy skończę drugi regał.
Aaaa - z Marzenką wybrałyśmy też kolory ścian do dzieci: "wrzosowy świt" u Hani i "niebieska mgiełka" u Filipa ;-)
CDN...
Ale przez to wszystko spadło nam tempo prac przygotowawczych: od poprzedniego wpisu zrobiłam jedynie jeden regał (i mały kawałek drugiego). Kupiłam też panele na podłogę. Ale zdjęć nie mam - pochwalę się po weekendzie, gdy skończę drugi regał.
Aaaa - z Marzenką wybrałyśmy też kolory ścian do dzieci: "wrzosowy świt" u Hani i "niebieska mgiełka" u Filipa ;-)
CDN...
wtorek, 2 czerwca 2015
Na chwilę zmieniamy formułę bloga
Czas biegnie tak szybko, że nie mogę go dogonić od paru miesięcy (mimo że regularnie trenuję bieganie ;-)). Dlatego tymczasowo (?) zmieniamy formułę bloga: na czas jakiś stanie się on tablicą do notowania postępów w tworzeniu pokoi dla Hani i Filipa.
Tak - nasze niemal ośmiolatki odmówiły wspólnego mieszkania. Dla zdrowia psychicznego nas wszystkich postanowiliśmy zrobić rewolucję w mieszkaniu i wygospodarować dodatkowy pokój tak, żeby każde miało swój kąt. Pod koniec czerwca dzieci wyjeżdżają na kolonię zuchową, a my bierzemy się za remont. Z pokoju dzieci, naszej sypialni i garderoby zamierzamy zrobić dwa pokoje dzieci, naszą sypialnię i garderobę. Niewykonalne? Też mi się tak wydawało ale z pomocą przyszła nieoceniona Marzenka, która stworzyła fajny projekt.
I zrobiła coś jeszcze: przekonała mnie że mogę SAMA stworzyć fajne meble dla dzieci ze starych, sosnowych. Na razie zajęłam się dwoma: komodą dla Hani i skrzynią na skarby dla Filipa.
Oto fotograficzna relacja. Podoba się Wam? Ciąg dalszy nastąpi...
aaa - jeszcze jedno: mam wierną towarzyszkę niedoli: Hania pięknie pomaga przy niektórych pracach!
Po zdjęciu starej warstwy lakieru:
Pierwsze malowanie:
Skrzynia przed moimi działaniami
po zdjęciu lakieru:
komoda po drugim malowaniu:
a skrzynia po pierwszym ;-)
moja dzielna pomocnica:
i meble w pełnej krasie:
Przede mną jeszcze dwa regały, dwa biurka i trochę drobiazgów! Życzcie mi powodzenia i wytrwałości ;-)
Tak - nasze niemal ośmiolatki odmówiły wspólnego mieszkania. Dla zdrowia psychicznego nas wszystkich postanowiliśmy zrobić rewolucję w mieszkaniu i wygospodarować dodatkowy pokój tak, żeby każde miało swój kąt. Pod koniec czerwca dzieci wyjeżdżają na kolonię zuchową, a my bierzemy się za remont. Z pokoju dzieci, naszej sypialni i garderoby zamierzamy zrobić dwa pokoje dzieci, naszą sypialnię i garderobę. Niewykonalne? Też mi się tak wydawało ale z pomocą przyszła nieoceniona Marzenka, która stworzyła fajny projekt.
I zrobiła coś jeszcze: przekonała mnie że mogę SAMA stworzyć fajne meble dla dzieci ze starych, sosnowych. Na razie zajęłam się dwoma: komodą dla Hani i skrzynią na skarby dla Filipa.
Oto fotograficzna relacja. Podoba się Wam? Ciąg dalszy nastąpi...
aaa - jeszcze jedno: mam wierną towarzyszkę niedoli: Hania pięknie pomaga przy niektórych pracach!
Po zdjęciu starej warstwy lakieru:
Pierwsze malowanie:
Skrzynia przed moimi działaniami
po zdjęciu lakieru:
komoda po drugim malowaniu:
a skrzynia po pierwszym ;-)
moja dzielna pomocnica:
i meble w pełnej krasie:
Przede mną jeszcze dwa regały, dwa biurka i trochę drobiazgów! Życzcie mi powodzenia i wytrwałości ;-)
sobota, 27 grudnia 2014
Pamięć absolutna
Mój syn wciąż mnie zadziwia. Na przykład tym, że pamięta Taj Mahal z jakiegoś filmu oglądanego ponad rok temu. Ale na wystawie LEGO przebił wszystko.
Przysłuchujemy się rozmowie jakichś państwa, którzy dobrze znają filmy z serii STAR WARS (a stoimy właśnie obok ekspozycji temu poświęconej). W pewnym momencie mężczyzna pyta towarzyszącą mu kobietę, jak się nazywały machiny kroczące z drugiej części starej Trylogii. Ja, niegdysiejszy fan Gwiezdnych Wojen także przeszukuję pamięć. Ale odpowiedź nie pada - ani w rozmowie tamtej pary, ani w mojej pamięci. Odchodzimy, a wtedy Filip zauważa ze zdziwieniem: "Jak można tego nie wiedzieć?". Moje zdziwienie jest jeszcze większe, bo z dziećmi oglądaliśmy tylko pierwsze "Gwiezdne Wojny", czyli "Nową Nadzieję"... Pytam go zatem, czy on zna odpowiedź. "Oczywiście to AT AP" - odpowiada Filip. "Skąd to wiesz??" - teraz moja szczęka spadła znacznie poniżej poziomu podłogi. "Z gazetki" - odpowiada mój syn ze spokojem.
I tyle jeśli chodzi o system edukacji oparty na zaskakujących pytaniach o szczegóły. I tyle z mojego niegdysiejszego określania siebie jako fana Star Wars. Zagiął mnie 7-letni synek :-)
Przysłuchujemy się rozmowie jakichś państwa, którzy dobrze znają filmy z serii STAR WARS (a stoimy właśnie obok ekspozycji temu poświęconej). W pewnym momencie mężczyzna pyta towarzyszącą mu kobietę, jak się nazywały machiny kroczące z drugiej części starej Trylogii. Ja, niegdysiejszy fan Gwiezdnych Wojen także przeszukuję pamięć. Ale odpowiedź nie pada - ani w rozmowie tamtej pary, ani w mojej pamięci. Odchodzimy, a wtedy Filip zauważa ze zdziwieniem: "Jak można tego nie wiedzieć?". Moje zdziwienie jest jeszcze większe, bo z dziećmi oglądaliśmy tylko pierwsze "Gwiezdne Wojny", czyli "Nową Nadzieję"... Pytam go zatem, czy on zna odpowiedź. "Oczywiście to AT AP" - odpowiada Filip. "Skąd to wiesz??" - teraz moja szczęka spadła znacznie poniżej poziomu podłogi. "Z gazetki" - odpowiada mój syn ze spokojem.
I tyle jeśli chodzi o system edukacji oparty na zaskakujących pytaniach o szczegóły. I tyle z mojego niegdysiejszego określania siebie jako fana Star Wars. Zagiął mnie 7-letni synek :-)
Jak smakuje życie Afroamerykanina?
Nie wiem, czy wiecie, ale odpowiedź na to pytanie można poznać także pijąc pewną wodę. (UWAGA! Nastąpi nieunikniona lokalizacja produktu!). W trakcie Wigilii nasza Hania bardzo w pewnym momencie poweselała. Okazało się, że przeczytała etykietkę na butelce stojącej na stole. Jej wersja brzmiała...
"SMAK ŻYCIA MURZYNA".
Trzeba przyznać, że Muszyna i Murzyna brzmią bardzo podobnie, a SZ i RZ mogą wcale nie różnić się w wymowie... :-)
"SMAK ŻYCIA MURZYNA".
Trzeba przyznać, że Muszyna i Murzyna brzmią bardzo podobnie, a SZ i RZ mogą wcale nie różnić się w wymowie... :-)
środa, 24 grudnia 2014
I Święta...
Subskrybuj:
Posty (Atom)









































